niedziela, 13 kwietnia 2014

Walka o wirtualną przyjaźń

Minęło już ponad 70 lat od wydania tej maleńkiej książeczki. Powieści, która moim zdaniem powinna stać na każdej półce, w każdym domu, a przynajmniej w większości. Mały Książę, bo o nim tu mowa jest chłopcem z planety B-612. Wyrusza na ziemię i dowiaduje się czym jest miłość, przyjaźń i odpowiedzialność. To jest baśń nie tylko dla dzieci. Z resztą Tolkien wspomniał w jednym z wykładów, że baśni nie powinno się zamykać w dziecięcym pokoju. Ale wracając do tematu, jednym z bardziej znanych wątków w tej książce jest ten o przyjaźni pomiędzy głównym bohaterem i lisem. Wspaniale pokazuje sposób budowania relacji. A jakby to wyglądało dzisiaj?

W mojej pokręconej głowie ukazał się taki obraz. No cóż, wyobraźnia podsuwa nam różne pomysły. W każdym razie obecnie na portalach społecznościowych dzieje się dużo. Czasami mam wrażenie, że trochę za bardzo na nich polegamy. Jakiś czas temu na kilka minut wyłączono FBchat. Szczerze powiedziawszy ja nawet tego nie zauważyłam, ale znam ludzi, u których wywołało to niemal mikro-zawał.

Człowiek od początku swojego istnienia jest istotą społeczną - potrzebuje ludzi choćby po to, żeby nie zwariować. Od innych uczymy się zachowań, czerpiemy wzorce, czasami dowiadujemy się czego nie powielać. Dziś kontakt został ułatwiony do tego stopnia, że nie musisz nawet wychodzić z domu, a możesz kontaktować się z ludźmi. Przeszkodzić ci może tylko awaria internetu, komputera lub brak prądu. To ułatwia komunikację, ale moim zdaniem nie pomaga w utrzymaniu kontaktu.

Jednym kliknięciem możesz dotrzeć do osób na całym świecie. Ograniczają cię tylko bariery językowe. Możliwości jest tyle, że aż można się zachłysnąć. Widzimy ludzi z całej ziemi, a nie zauważamy tych obok nas. To bywa przerażające. Czatować potrafimy godzinami, ale gdy przychodzi zamienić nam kilka słów w realnym świecie, okazuje się, że nie potrafimy. Nie-wirtualna rzeczywistość nokautuje ludzi coraz częściej.

Aby budować prawdziwe więzy, potrzebujemy oswoić się. Nie z ekranem i tekstem, ale z prawdziwym człowiekiem. Do tego trzeba spędzania czasu, wspólnych akcji i rozmów - czasami do białego rana. Nic tak nie łączy ludzi, jak szczera, całonocna rozmowa. Albo mam pomysł. Zbierz najlepszych przyjaciół/znajomych i pojedźcie gdzieś razem. Nie ważne jak daleko, ani na jak długo. Po prostu bądźcie razem. Zapewniam cię, że to nie będzie takie proste. A później zróbcie sobie wspólne zdjęcie, choćby takie jak w nagłówku. Powodzenia.

Na zakończenie dodaję inspirującą piosenkę.


6 komentarzy:

  1. Szukanie przyjaciół na siłę nie ma sensu, lepiej mieć garstkę dobrych znajomych niż milion fałszywych przyjaciół.

    http://swego-pewien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Poruszyłaś ciekawy temat. Ostatnio ze znajomymi na jednej z domowych posiadówek, też poruszyliśmy ten temat. Ludzie teraz mają po 1000 znajomych na FB i innych portalach, ale jak naprawde chcieliby pogadać od serca, to często nie mają do kogo się zwrócić. Osoby, które im się wydawały bliskie, nagle nie mają czasu. Podtrzymujemy czasem nasze przyjaźnie i znajomości tylko w wersji online, bo nie chce nam się ruszyć na kawkę czy herbatkę, a potem się dziwimy, że inni też nie mają dla nas czasu. Ojej chyba się rozpisałam, ale co tam:) zawsze możesz usunąć, jak będzie zajmował za dużo miejsca hehe pozdrawiam
    P.S. Podoba mi się nowy wygląd Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za przeczytanie. Prawda jest taka, że im łatwiej jest się kontaktować, tym łatwiej więzi zerwać. W internecie możemy być każdym. A co sądzisz o internetowej przyjaźni Małego Księcia i Liska?

      Usuń
  3. Zgadzam się z Wojciechem. Poza tym na miano przyjaciela trzeba zasłużyć, a w necie najczęściej mamy znajomych. Przyjaciel, a znajomy - to nie to samo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem Internet to całkiem dobre miejsce do poznawania nowych ludzi. Naprawdę. Zwłaszcza, że tu masz szansę poznać kogoś kto dzieli z Tobą zainteresowania. Jak niby tego dokonać w realnym świecie, gdy spotykasz tak naprawdę dość wąskie grono ludzi... Poza tym nikt nie broni takich znajomości Internetowych przenosić z czasem do rzeczywistości! Poznałam w ten sposób wiele osób i tak - po latach znajomości mogę śmiało nazwać ich przyjaciółmi!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjaźnią przez internet jest ten problem, że nie wymaga wysiłku ani odpowiedzialności. Kłócicie się, to blokujesz, usuwasz ze znajomych. To jest przypadek skrajny, ale się zdarza. Super, że poznałaś takich ludzi w sieci. I nie zgodzę się, że w normalnym świecie można poznać niewiele osób. To tak naprawdę zależy tylko od ciebie. Może przyjaciół mam niewielu, bo więcej nie potrzebuję. Ale dobrych znajomych mam całkiem sporo w całej Polsce. Takich co wsiadam w pociąg, jadę do nich i z trasy wysyłam SMS "za godzinę jestem u ciebie".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...